1 lipca 2015

Wielka Niespodzianka

Szanowni Czytelnicy!

Chwilowo wyłączyliśmy możliwość dodawania komentarzy, ponieważ... szykujemy dla Was Wielką Niespodziankę.

Wszystko wyjaśni się 3 lipca o 22:00. Bądźcie wtedy z nami!

Zespół Najlepszej Erotyki

30 czerwca 2015

Białe

Franciszek Żmurko, "Śpiąca kobieta w półakcie"
Patrzę w ciemny kwadrat okna. Nie, właściwie wcale nie jest ciemno. Blask czerwcowego księżyca w pełni miesza się z bardzo jaskrawym pomarańczowym światłem latarni. Nasza mała ulica jest pusta i cicha, nic dziwnego, wybiła trzecia. To dla mnie najgorsza pora. Gdy nie zasnę do trzeciej, mogę spisać noc na straty.
A nie mogę zasnąć. Nie sypiam dobrze od pięciu lat, choć bliźniaki już od dawna nie budzą się w nocy. Niekłopotliwe, kochane dzieci.

Leżę w naszej sypialni na wygodnym szerokim łóżku, w drogiej pościeli z kremowej egipskiej bawełny, którą kilka lat temu z wielką starannością i przyjemnością wybierałam w ekskluzywnym, specjalistycznym sklepie. Lubię piękne rzeczy. Urządzałam nasz pierwszy dom. Miało być tak wspaniale jak w marzeniach i dobrych magazynach poświęconych architekturze wnętrz. Całą powierzchnią skóry czuję chłód materiału. W sam raz na gorące, letnie noce, gdy nie można wytrzymać fal dusznego powietrza wtaczającego się do pokoju.

Leżę, a łzy same lecą mi po policzkach, wsiąkając w świeżo powleczoną poduszkę.

26 czerwca 2015

Ciemna jest noc cz. VIII

Egon Schiele - Masturbierende Frau ohne Kopf
Przeczytaj pierwszą część cyklu

Przez trzy dni nie wypuszczali go z pokoju. Pokojówka przynosiła posiłki w towarzystwie goryli.
Na początku szalała w nim wściekłość, podsycana jakimś chłopięcym zawodem. Nie potrafił jej rozładować pośród czterech ścian. Prawie nie spał. Ilekroć wychodził na balkon, napotykał czujne spojrzenie ponurego strażnika. Kolejny warował pod zamkniętymi na klucz drzwiami, bowiem pojawiał się na każdy głośniejszy hałas jak choćby wtedy, gdy Drażan postanowił po raz drugi przeszukać pokój. Nie znalazł kamer, jak i wcześniej, tuż po zakwaterowaniu.
Wieczorem drugiego dnia przypomniał sobie słowa gospodarza posiadłości o cnotce w burdelu i gorzko się w duchu roześmiał. Chorwata ogarnęła wtedy rezygnacja. Wszystkie jego plany, nadzieje, marzenia, prysnęły od tak. Został oficjalnie prywatnym psem łańcuchowym Jana.
Następnego poranka wyciągnął z kosza zmiętą w gniewie kartkę Pieta i uruchomił komputer. Nigdy nie przyznałby jednak przed sobą, że dał się złamać. Obserwował i czekał tylko na okazję.

Kolejnego popołudnia wpadł Jens.
– Głupio wyszło – burknął od wejścia, zerkając z ukosa na hakera.
– Ano.

23 czerwca 2015

O suczce w księgową zaklętej

Źródło: pixabay.com, CC0 Public Domain
Nie dawno, dawno temu, ale właśnie teraz. Nie za górami i nie za lasami ale w dużym mieście. Żyła sobie pewna księgowa. Kobieta wiodła spokojne, zwyczajne życie matki i żony do czasu, aż zaprzyjaźniła się z... internetem. Tak właśnie może zacząć się opowieść o tej kobiecie. Co ciekawego może opowiedzieć ktoś, kto od piętnastu lat przygląda się rzędom cyferek piętnując je symbolami debetu i kredytu? Zobaczymy...
Mija kolejny miesiąc, wszystko w pogoni za terminem. Żeby zdążyć, sprawdzić, policzyć i zaraportować. Czasami myślę, że żyję tylko po to, żeby dotrzymywać terminów. Żeby na zawołanie i w wyznaczonym terminie odpowiadać na pytanie jaki jest wynik. Uff. Skończyłam. Należy mi się chwila odpoczynku. Zaparzam kubek gorącej kawy, napawam się jej aromatem. Stawiam go na biurku pośród piętrzących się papierów – wydruków i notatek. Stoi tam jak symbol zwycięstwa. Znowu się udało. Nie piję kawy, ale uwielbiam jej zapach. Przydałaby się jeszcze szczypta cynamonu, ale cóż, "nie zawsze może być kawior".

19 czerwca 2015

Kwaterunek cz. 2

Patrick Hitte, "Pin-up", CC BY 2.5
Przeczytaj pierwszą część cyklu

Minęło kilka tygodni. Oboje niemal zapomnieli o tej sprawie. Jednak wszelkie zaloty męża były odtrącane. Zofia powiedziała mu, że ma traumę po tamtym dniu i że dużo czasu potrzeba, by doszła do siebie, a on to zrozumiał. Dni mijały spokojnie pośród pracy i zdobywania żywności. Główną rozrywkę stanowiło słuchanie nowych wieści na temat sytuacji na dalekim froncie. Zarówno oficjalne rozgłośnie, jak i ta z Londynu, nie miały pocieszających informacji. Trzeba było przyzwyczaić się do sytuacji i jakoś układać sobie w niej życie.

Zofia miała głowę na karku i rzetelnie wykonując swoje obowiązki dbała o posadę, która pozwalała na zawieranie wielu pożytecznych znajomości. Często dostawała a to kiełbasy, a to kaszanki ze drobne przysługi. Mimo wojny można by powiedzieć, że ich codzienne życie było całkiem znośne. Nawet działania partyzantów ostatnimi tygodniami zamarły, po szeroko zakrojonej akcji wojsk okupacyjnych. Nie obyło się bez publicznych rozstrzelań, pokazówek. Ale najgorsze było to, że ludzie zdawali się być już do tego przyzwyczajeni. Godzili się z sytuacją i opór był coraz słabszy.

16 czerwca 2015

Upadek króla Maciusia

Metin Demirala, "MDF043d8", CC BY-NC-ND 3.0
„Seks jest przereklamowany”.
Tak powiedział mój chłopak, Maciej. Maciuś. Żeby go pijany poseł samochodem potrącił. No nie, nie mogę tak źle życzyć człowiekowi, z którym spędziłam… hmmm… zmarnowałam? Półtora ostatniego roku. Osiemnaście miesięcy. Nie, żeby był złym człowiekiem, wrednym, czy coś. Był leniwy w łóżku. Tylko tyle. I aż tyle. I co z tym fantem zrobić?

Ale może po kolei, może się przedstawię. Julia jestem, dla przyjaciół po prostu Julka. Dwadzieścia osiem wiosen, trzy lata po studiach. Pracuję w międzynarodowej firmie, zajmującej się dystrybucją wyposażenia dla biur, hoteli, lokali użytkowych – meble, dodatki, oświetlenie, wszystko. Praca jeszcze mnie nie znudziła, ekipa jest całkiem sympatyczna, więc nie narzekam. Na pracę. Bo na Maćka, niestety, już tak. Po kolejnym „udanym” wieczorze – wiecie, łaps-szłaps, piętnaście minut mechaniki ciał i dziękujemy państwu serdecznie – postanowiłam porozmawiać z moim ukochanym. I co usłyszałam?

12 czerwca 2015

Miniatury Barmana-Ravena X (Pani trener, Nieznajoma, Początek zimy)

modelsfrance, "Shower", CC BY-NC-ND 3.0
Pani trener

Kolejny wyjazd służbowy. Jedno z mniejszych miast, gdzieś w Polsce. Kolejne szkolenie, kolejne przewijające się twarze, kolejne kobiety...

I pani trener. Wysoka, szczupła, krótko ścięta blondynka z prześlicznym krągłym tyłeczkiem, który widać było wyraźnie za każdym razem, gdy pochylała się nad uczestnikami szkolenia,  tłumacząc jakąś kwestię. Pod obcisłymi bawełnianymi spodniami wyraźnie odcinała się delikatna, biała bielizna. Miałem ocenić jej pracę, ale ledwie udawało się nie ślinić, kiedy przechodziła obok mnie.

Miejscowy oddział firmy zarezerwował dla nas miejsce w jednym z najlepszych w okolicy hoteli. Wedle standardów warszawskich przypominał bardziej przydrożny motel gdzieś przy autostradzie, ale nie mieliśmy innego wyboru.

Na zewnątrz ponad dziesięć stopni mrozu. Obydwoje byliśmy zmarznięci i każde z nas marzyło o gorącym prysznicu oraz ciepłym łóżku. Choć obydwoje wiedzieliśmy, jak spędzimy ten wieczór. Specjalnie wybrałem ten pakiet szkoleń do oceny, specjalnie ustawiłem niezapowiedzianą wizytę na tej właśnie konferencji.

9 czerwca 2015

Upał

Xavier Pomar, "Winter is coming", CC BY-NC-SA 2.0
– Ten piekielny upał wyżera ludziom rozumy…– Dino siedział w saloniku w samych slipach, pił zimnego Carlsberga i zastanawiał się, za jakie zbrodnie ludzkość została pokarana tym piekielnym upałem. – Zdechnąć można z gorąca…
– Masz absolutna rację – odezwał się z kuchni damski głos.
Dino odwrócił się i spojrzał w otwarte drzwi kuchni. Pusta butelka poleciała na miękki dywan. W kuchni nie było nikogo. Wentylator dalej mielił lepkie od upału powietrze, bezskutecznie próbując wyprodukować choć odrobinę chłodu. Z kratki zepsutego klimatyzatora smętnie zwisały tasiemki. Zamknięte okiennice chroniły przynajmniej przed wściekłym słońcem. A nawet jeśli byłyby otwarte, to i tak nikt nie wszedłby przez okno do mieszkania na piątym piętrze.
– Cholerny świat, zaczynam mieć z tego upału jakieś przywidzenia…
Klapiąc bosymi stopami po kafelkowej podłodze, mężczyzna przeszedł przez kuchnię i wyjął z lodówki kolejną butelkę zimnego piwa. Zerwał zębami kapsel i niemal duszkiem ją opróżnił. Zimny płyn na chwilę odebrał mu oddech.

5 czerwca 2015

Never more

A obiecywałem sobie, że już nigdy więcej. Pieprzone, krucze “never more”.

Miałem pokiereszowaną nie tylko głowę, ale i duszę. Wiem, brzmi banalnie do wyrzygu, ale tak było w rzeczywistości. Starałem się obudować na nowo murem sarkazmu i negowania jakichkolwiek emocji.

Kolejne partnerki lądujące w łóżku pozwalały pozbyć się seksualnego napięcia. Niektóre nawet polubiłem, inne przelatywały jak komety, zostawiając tylko zapach na pościeli. Żyłem co prawda bez emocjonalnych wzlotów, ale za to spokojnie i bezpiecznie. Słowo klucz: bezpiecznie. Nie miałem sił na przepychanki, udowadnianie, że nie jestem wielbłądem, wytrzymywanie scen zazdrości i oskarżeń o niewierność.
Proste życie – codzienna praca, sporadyczny seks, w każdy weekend opieka nad dzieckiem. Starałem się nie angażować i nie wciągnąć w coś bardziej wymagającego niż tylko kumpelstwo. I wychodziło to coraz lepiej.
Aż do teraz.

2 czerwca 2015

Katharsis

SandyManase, "We've spent Our Nights",CC BY-SA 3.0
Wyrywam kartki z kalendarza. Odcinam kupony jaskrawej codzienności. Swoją drogą, czy czerń może być jaskrawa?
Szukam. Definiuję siebie na nowo, od początku. Czy tak można? Wymazać przeszłość, zetrzeć w proch i rozsypać? Gąbką nowych doświadczeń wytrzeć obrazy panoszące się dotychczas w głowie.
Mózg to buntująca się, obrzydliwa, szara breja; lubi płatać figle. Zdradziecki kutas! Oszukuje i zwodzi. Daje wrażenie zapomnienia, by w najmniej oczekiwanym momencie wypchnąć na brzeg świadomości niechciane wspomnienia.

***

Kiedy już mogłam wyrzucić do kosza szpitalną pidżamę, kiedy zmyłam z siebie smród środków dezynfekujących, kiedy wcisnęłam tyłek w ulubioną, teraz zbyt luźną, kieckę, a na stopy założyłam buty z niebotycznie wysokimi obcasami, poczułam, że naprawdę żyję. Równie dobrze czułabym się w wyświechtanym t-shircie, spranych jeansach i trampkach, ale moje pokiereszowane wnętrze domagało się podkreślenia kobiecości, jakby na przekór, rzucając wyzwanie splątanemu umysłowi.