26 lutego 2017

Niewolnik (Batavia)

Źródło: Pixabay
„Czasami dostaje się szansę, na którą się nie zasługuje.”
W podziękowaniu dla A.

Wszystko zaczęło się w tym ukrytym pośród skał zakątku. Poznał tutaj, czym jest szczęście, radość z bycia kochanym, czym jest… – uśmiechnął się i zaraz spoważniał. – Czy przyjdzie dzisiaj? – pomyślał.
Wyciągnął spod szaty flet. Stary, wytarty od dotyku palców, na końcu osmolony żarem ogniska. Długo obracał go w dłoniach, nad czymś się zastanawiał. Przyłożył go do ust i trwał tak czas jakiś bez ruchu, wahał się, po czym westchnął głęboko, posmutniał, odłożył instrument na bok

25 lutego 2017

My little bony (JiNn)


Prawdziwa piękność. Sylwetka wiążąca spojrzenia. Kwintesencja kobiecości. Swoboda, a jednocześnie napięcie do granic możliwości. Drapieżnik gotowy do skoku. Moja cudowność połykała wiatr, gwałtownie go przełykając. Wtłaczała w swój puls potęgę oceanu. Dlaczego nie nazwał ją Ursula? Skąd wziął ten śmieszny przydomek?
Żaglomistrz Batmavia poruszył się niespokojnie. Z zadumy wyrwał go cień, który przemknął po pokładzie. Zerknął spode łba na spacerującą pokładem Hartimarh.
– Czarci balast – mruknął.
Greban zamiast na pokład gapił się w ocean, omiatając wzrokiem ponurą szarość horyzontu.
– Jeszcze się go nawdychasz – zawyrokował Batmavia – bokiem ci wylezie.
– Na razie to port wychodzi – westchnął boleśnie Greban, chwytając się za żebra.

23 lutego 2017

Tylko w mojej głowie (artimar)

Źródło: Pixabay
Powiedział tylko, że ma dla mnie niespodziankę, i oto pod jego dyktando prowadzę auto przez przemysłowe przedmieście. Nigdy tu nie byłam, to całkiem obcy mi świat. Jedziemy wśród seryjnie geometrycznych hal magazynowych i znacznie mniejszych, leżących prostopadłościanów budynków biurowo-socjalnych, rzadziej warsztatów lub zapadających się ruder, które zazwyczaj mijam z odległości trasy szybkiego ruchu. Czerń, biel, stal, szarość i aluminium; tu i ówdzie nagie drzewo czy kostropaty krzew, brudny śmieć lub zmięta torebka plastikowa na mokrym asfalcie; albo zaparkowane ciężarówki, których karoserie i naczepy w otoczeniu, gdzie szablonowa użyteczność to najwyższe bóstwo, są jedynymi kolorowymi akcentami, ale też jakby zgaszonymi pod zachmurzonym niebem.

22 lutego 2017

Burza (Kolczasta)

Mysticartdesign, bez tytułu, CC0 1.0
I have been ready at your hand
To grant whatever thou would’st crave;
I have waged both life and land
Your love and goodwill for to have.
Greensleeves

Chłodna gorycz pierwszego łyku piwa błogo orzeźwiła usta i przełyk. Wyciągnąłem się na leżaku z pełnym samozadowolenia uśmiechem i niemal niewyczuwalnym, ale coraz uparciej dobijającym się do płytszych obszarów świadomości idiotycznym przeczuciem, że coś mnie ominęło.

21 lutego 2017

Walentyna Walentynowa (MRT_Greg)

Źródło: Pixabay
14 lutego 2017 roku, Sankt Petersburg, Rosja.
Stukot obcasów niósł się echem wzdłuż całego korytarza, zamierając w oddali – tam, gdzie stalowe wrota prowadziły do podziemnego garażu. Wąska wysoka przestrzeń oświetlona słabymi żarówkami przypominała katakumby w egipskich piramidach.
Nieotynkowane ściany wykonane z solidnego żelbetu, gdzieniegdzie nosiły ślady po kulach. Drewniane drzwi, osadzone w stalowych ramach, ciągnące się rytmicznie po obu stronach korytarza, prowadziły do niewielkich cel, w których nieszczęśnicy oczekiwali na wyrok.

20 lutego 2017

Dogonić śmierć II (Batavia)

Ambati, bez tytułu, CC0
Zaledwie kilka minut spokojnej jazdy, a zabudowania stały się rzadsze i wkrótce odsłoniły w pełni rozległą prerię. Kres tego morza pożółkło zielonej trawy, miękko falującej w podmuchach wiatru, zamykał ciemny masyw gór. Na drgnięcie cugli koń przyspieszył biegu, przechodząc w galop. Pędzili, przecinając gorące, południowe powietrze. Czasami niespodziewanie spośród wysokiej trawy z krzykliwym skrzekiem zrywało się ptactwo spłoszone uderzaniami kopyt.

19 lutego 2017

Ciemna jest noc XVI (artimar)

Egon Schiele – Nude with lowered head [1918]
– … i znowu wróciłem do Polski.
Czuł się niezwykle lekki. Zrzucał z siebie brzemię lat. Żył z nim tak długo, że przestał dostrzegać ciężar skrytych głęboko wspomnień. Nigdy wcześniej nie opowiedział nikomu tak dokładnie swojej historii, a teraz nie był wręcz w stanie postawić tamy rzece słów. Jakby nieuchwytny, przemykający między ludźmi cień, którym stał się jako współpracownik Farisa, nagle zaczął się materializować; jakby zaistniał dzięki spoczywającej obok kobiecie, chcącej poznać chorwackiego mężczyznę; kobiecie przywiązanej do Drażana Kovača, do kogoś prawdziwego; nie do hakera Ghobhainna.

18 lutego 2017

Nie dostaniesz Ani (JiNn)

George Hodan, „Sad Man And Rain” (public domain)
Kropelki deszczu spływały po szybie jedna po drugiej, tworząc tory wyścigowe. Obserwowałem je z bliska. Po kilku pierwszych zjeżdżały następne. Kolejne połykały te wcześniejsze, najmłodsze pochłaniały kolejne i po chwili wyścig rozpoczynał się na nowo.
– Dziękuję – szepnęła, wyciągając rękę, aż palce dotknęły mych ust.
Bawiła się nimi chwilę, ogrzewając dłoń w obłoku westchnienia. Przytrzymałem ją wtedy, ujmując za nadgarstek. Zadrżała, gdy wzruszyłem językiem szczupłe przedramię. Później dygotała dalej, porwałem bowiem jej usta, uświęcając ciszę. Zamigotała żarówka.

17 lutego 2017

Arystokrata III (Violet)

Michael Taggart, "The Beast Within", CC BY-NC 2.0
Robert spojrzał na elektroniczny zegar na ścianie. Było dobrze po północy, a on ciągle siedział w biurze w suterenie. Nieprzeniknione podziemia stały się jego domem; azylem, w którym nie musiał niczego udawać ani niczego nikomu udowadniać. W tym miejscu  znajdował wszystko, czym żył od jakiegoś czasu. Tutaj znajdowało się główne centrum zarządzania i tu nie niepokojony przez klientów, w większości zblazowanych perwersów, mógł oddawać się wszelkim przyjemnościom. No, przyjemności i popierdolony świat – tylko to mu zostało. Pieprzyć to wszystko! Nalał sobie wódki do szklaneczki i wypił jednym haustem, lekko się przy tym krzywiąc. Alkohol – jego wierny przyjaciel. Teraz już jedyny...
Był tak bardzo zmęczony – zmęczony beznadziejnym życiem. Cholerne piętno ich rodziny, pieprzona arystokracja z dziada pradziada. W tym domu nikt nigdy nie był szczęśliwy, a chyba nawet normalny. Zawsze liczyło się tylko dobro interesów, za wszelką cenę.

16 lutego 2017

Sit down, shut up and watch (Foxm)

Źródło: Pixabay
Przez chwilę podziwiałem czerwoną szpilkę na niebotycznie wysokim obcasie. Delektowałem się zgrabną stopą wciśniętą w nią tylko po to, by sprawić mi przyjemność.
Tworzyłem dzieło sztuki. Wprawnymi ruchami krępowałem dłonie i nogi kobiety. Spokojnie sięgnąłem po pilota, wdusiłem “play”. Ekran zajaśniał milionami pikseli, układającymi się w jeden obraz.
Na ekranie śliczna szatynka jęczała całkiem naturalnie. Klęczący za nią wysoki muskularny blondyn wyprowadzał kolejne sztychy jakby od niechcenia. Zagłębiał się w kochankę bez żadnego wysiłku.
Zbliżenie na kutasa mężczyzny. Nie był monstrualną parodią przyrodzenia, jakie widuje się w pornosach. Raczej krótki, a gruby. Wypełnił cały kadr.